Relacja z XII Ogólnopolskiego Zlotu Cougar Klub Polska w Niedzicy

XII Ogólnopolski Zlot Cougar Klub Polska stał się historią. Po trzech z kolei organizowanych w nadmorskich Łazach, ten był przyjemną odmianą, bowiem gościła nas Niedzica leżąca kilka km od południowej granicy ze Słowacją. Cougarowa fascynacja ogarnia jak widać cały kraj, od morza aż po góry. Ale ciężko się temu dziwić - ten zlot, podobnie jak poprzednie, przesączony był niezwykle przyjacielską i rodzinną atmosferą, przez co po raz kolejny żal było wracać do domów i szarej rzeczywistości. Najwytrwalsi zaczęli już w poniedziałek, 23 maja. Wypad w góry przeciągnęli do maksimum zwłaszcza ci, co przyjeżdżali z najdalszych miejscowości. Nie ma się jednak czemu dziwić - skoro pokonuje się ponad pół Polski, warto wykorzystać okazję i posmakować gór jak najintensywniej.

Pierwszy oficjalny dzień zlotu zaplanowany był na środę 25 maja, o czym informowały wręczane uczestnikom identyfikatory. Do zameldowanych już w Hotelu Pieniny osób dojechała kolejna część zlotowiczów, by w dość kameralnym jeszcze towarzystwie posiedzieć przy ognisku. Pogoda tego wieczora nie rozpieszczała, ale przelotne opady nie były wielką przeszkodą. Stałe miejsce wieczornych imprez, wyposażone w wydajne ogrzewanie i, co najważniejsze - nalewak do piwa, sprzyjało rozmowom do późnej nocy.

Poranek dnia następnego był już piękny i słoneczny. Śniadanie po godzinie 9-tej, potem czas wolny. A było co robić. Okolica jest przepiękna. Park linowy, park miniatur, zamki, szlaki turystyczne, Słowacja, a na terenie hotelu jaccuzi, siłownia, kort tenisowy - nie można było się nudzić, zwłaszcza że wszystko mieliśmy do dyspozycji nieodpłatnie. Główny punkt czwartku to wieczorna biesiada z góralską kapelą, którą poprzedził pokaz pierwszej pomocy. Ratownik medyczny opowiedział o zasadach udzielania pierwszej pomocy, poinstruował jak korzystać z defibrylatora, jak wyciągać poszkodowanego z auta oraz jak wykonywać resuscytację krążeniowo-oddechową. Odpowiadał też na liczne pytania uczestników pokazu. Pomysł z kursem bardzo się spodobał i będziemy starali się, by był to obowiązkowy punkt każdego roku. W międzyczasie odbył się mecz siatkówki nie do końca plażowej, pomiędzy drużyną Starej Gwardii a drużyną Świeżej Krwi, zakończony zwycięstwem tych drugich. Wieczorem rozpoczęła się kolejna część integracyjna - biesiada grillowa, której rytm nadawała góralska kapela. Panowie rozruszali uczestników zlotu na tyle, że najwytrwalsi poszli spać po 5 rano. Całonocnym rozmowom towarzyszyło pyszne jedzonko oraz lane piwko w ilości 2 kubków na każdego dorosłego uczestnika, wydawanych po okazaniu żetonów przygotowanych przez Organizatorów w ramach tzw. pakietów startowych, obejmujących także identyfikatory, karty do głosowania i inne gadżety. Kolejna długa noc za nami...

fot. Dorota Kumala

fot. Wojciech Cyrek

I nastał piątek - tradycyjnie rozpoczęty śniadaniem. Kolejne atrakcje były już ściśle ustalone przez Organizatorów - wyjazd na zwiedzanie zamku w Niedzicy, a następnie rejs na drugi brzeg zalewu, gdzie czekał na nas zamek w Czorsztynie. Potem czas wolny. Niebo straszyło burzami i deszczem, ale szczęśliwie poza kilkoma kroplami, z nieba lał się tylko żar. Do hotelu wracaliśmy o dowolnej porze, ale warto było zdążyć na 15, kiedy to rozpoczęły się konkursy zlotowe. Karty do głosowania rozdane przez Organizatorów w pakietach startowych pozwalały wytypować po trzy ulubione auta w trzech kategoriach: Najpiękniejsze Auto Zlotu, Najładniejsza Felga Zlotu i Najlepszy Wydech Zlotu, w każdej z kategorii auto z pierwszego miejsca otrzymywało trzy punkty, z drugiego dwa, a z trzeciego jeden. Głosy ze wszystkich kart były potem sumowane i na podstawie sumy punktów wyłaniany był zwycięzca. Czas na oddanie głosu uczestnicy mieli do godz. 18 w sobotę. Przy recepcji ustawiono specjalną urnę na wypełnione karty, więc każdy uczestnik mógł oddać głos w dowolnej chwili. Warto jednak było zrobić to w piątkowe popołudnie, kiedy to na hotelowym parkingu grała symfonia głośnych kocich wydechów. W międzyczasie odbył się także konkurs rzutu cougarową kierownicą, z podziałem na panie i panów. Zainteresowanie było przeogromne, a i wyniki zaskakujące - o tym jednak później. Spragnieni adrenaliny udali się zaś na spływ Dunajcem. Wieczorem odbyła się kolejna biesiada przy grillu, piwku i mocniejszych trunkach, których wielbiciele swoje kupony na piwo chętnie oddawali. Warto było się pilnować, by zbyt dużo procentów w siebie nie wlać, bo sobotnie atrakcje zobowiązywały do trzeźwości.

fot. Wojciech Cyrek

fot. Wojciech Cyrek

fot. Wojciech Bogielczyk

A w sobotę, po śniadaniu, zaplanowany był główny punkt imprezy - wjazd na koronę zapory w Niedzicy. Punktualnie o 11 cougary wjechały na koronę, ustawiając się jeden za drugim - razem 25 sztuk, ustawionych kolorami, by wszystko ładnie wyglądało, zwłaszcza z drona, który filmował całe zajście z powietrza. Auta budziły zainteresowanie sporej rzeszy turystów, których piękna pogoda ściągnęła do Niedzicy. Podczas wystawy i grupowych zdjęć, odbyła się dodatkowa ceremonia: kolega Sebastian oświadczył się Patrycji, która na jego szczęście powiedziała "tak".

fot. Wojciech Cyrek

fot. Dorota Kumala

Po tych radosnych chwilach grupa podzieliła się i pierwsza jej część zeszła schodami na dół zwiedzać pomieszczenia elektrowni wodnej. Po godzinie nastąpiła zamiana, a ok 13. Wszystkie cougary ruszyły w kolumnie malowniczą krętą drogą do Zakopanego. Tam niestety jeden z cougarów odmówił posłuszeństwa, ale wszystko odbyło się bez większych problemów - właściciele dotarli do hotelu, a auto po zlocie do mechanika. Na sobotni wieczór - ostatni tego zlotu - zaplanowano kolację w sali konferencyjnej. Wszyscy uczestnicy zgromadzili się i wysłuchali kilku zdań przemowy od Organizatorów, po czym nastąpiła najprzyjemniejsza część wieczoru - ogłoszenie wyników konkursów i wręczanie nagród oraz dyplomów. Z pięciu konkursów, które odbyły się podczas zlotu, największe emocje budził ten na Najpiękniejszego Cougara Zlotu. Kto jednak oczekiwał niespodzianki, ten się srogo zawiódł, bowiem zwyciężył oczywisty faworyt, bezkonkurencyjny także w dwóch pozostałych kategoriach: Najładniejsza Felga Zlotu i Najlepszy Wydech Zlotu. Pomarańczka Venomusa zdeklasowała przeciwników i padł pomysł, by za rok wykluczyć ją z konkursów dając większe szanse innym, a Patrykowi wręczyć wielki puchar za całokształt twórczości. Co będzie, zobaczymy za rok. Ostatecznie głosy oddało 78 osób. Szczegółowe wyniki konkursów wyglądają następująco:

Najpiękniejsze Auto Zlotu:
1. VENOMUS (132 pkt.)
2. MORHOT (85)
3. Ponczek (47)
4. TOMY (43)
5. Zibiline (20)
6. RyśMiś (15)

Najładniejsza felga zlotu:
1. VENOMUS (103 pkt.)
2. Lady Walkiria (49)
3. Speedixir (32)
4. Ponczek (29)
5. Polejek (26)
5. Przemek119 (26)

Najlepszy wydech zlotu:
1. VENOMUS (104 pkt.)
2. domel (66)
3. MORHOT (32)
4. TOMY (30)
5. milo (27)
6. zibiline (26)

Nagrodzono także zwycięzców konkursu w rzucie kierownicą. W kategorii "panowie" najdłuższy rzut wykonał Nikoś, osiągając 28m. Wśród pań najdłuższy rzut na odległość 17,2m oddała Jagoda. Obydwa wyniki są aktualnymi rekordami Cougar Klub Polska i będą oczekiwać na pobicie w przyszłym roku.Poza dyplomami, zwycięzca męskiej części konkursu otrzymał konkursową kierownicę jako przechodni puchar, który musi przywieźć na zlot za rok.

Po rozdaniu oficjalnych nagród, rozpoczęło się wręczanie okolicznościowych dyplomów, a także dyplomów dla Organizatorów zlotu. Po oficjalnej części wieczoru część osób rozeszła się do pokoi, by odpocząć przed niedzielnymi długimi powrotami. Część jednak została i padł pomysł zorganizowania ślubu naszym nowym narzeczonym. Ojciec Wojciech wyciągnął ich praktycznie z łóżka, oni jednak podjęli wyzwanie, stawili się na ceremonii, gdzie w obecności świadków, zakonnic, organisty, ministrantów i gości weselnych odbył się ślub. Wręczono kwiaty, obrzucono drobnymi, zebrano nawet 35zł na tacę. Tradycyjnie kupa śmiechu i genialnej improwizacji. Niestety, jak to na ostatniej imprezie na zlocie, część szybko uciekła do pokoi, by wypocząć, innych ogarnęła nostalgia i żal, że to już koniec tej wspaniałej imprezy.

Na koniec, w imieniu Zarządu Stowarzyszenia Cougar Klub Polska, które patronowało imprezie, pragnę pogratulować i podziękować Organizatorom: Wojtkowi i Beniaminowi, fantastycznej imprezy na bardzo wysokim poziomie - dopieszczonej pod każdym względem (także pogody). Gratuluję wytrwałości przy załatwianiu wszystkich niuansów, zwłaszcza podczas zlotu. A Waszym piękniejszym połówkom - wyrozumiałości. Dziękuję wszystkim uczestnikom Zlotu za liczne przybycie i fantastyczną zabawę - bez Was nie byłoby Cougar Klub Polska, bo to Wy go tworzycie. Warto podkreślić, że jest to drugi co do wielkości zlot w historii Klubu - przez zlot przewinęły się 94 osoby (w tym dziesięcioro dzieci), naliczyliśmy 27 cougarów i 14 innych aut. Najkrótszą drogę pokonał ManiekNT - 22km z Nowego Targu, a najdłuższą samochodem Justy, Jacek i Jagoda 724km, chociaż nie cougarem, ale też fordem. Rekordową odległość pokonali jednak Nastar i TB z Koszalina, ale jedno przyjechało pociągiem, a drugie przyleciało do Krakowa samolotem. Najdłuższy dystans pokonany przez cougara to 620km Venomusa. Za rok liczymy na jeszcze więcej uczestników i cougarów.

Podziękować pragniemy także gospodarzowi zlotu, Zespołowi Elektrowni Wodnych Niedzica, który gościł nas w Hotelu Pieniny oraz przygotował szereg atrakcji - wjazd na zaporę i zwiedzanie elektrowni wodnej, a także wydał zgodę na filmowanie wydarzenia z powietrza. Co tu dużo mówić - życzymy takiej współpracy wszystkim przyszłym organizatorom zlotów.

Wszystko co dobre szybko się kończy, ale wspomnienia zostają. Niebawem na stronie pojawi się fotogaleria i pamiątkowy film, dlatego zapraszamy do regularnych odwiedzin.

fot. Dorota Kumala

4 myśli nt. „Relacja z XII Ogólnopolskiego Zlotu Cougar Klub Polska w Niedzicy

  1. MORHOT

    Było fantastycznie! Do nastepnego spotkania, najpóźniej za rok, a z wieloma z Was mam nadzieję znacznie wcześniej 🙂

  2. TOMY

    Przełomowy zlot, jestem przekonany, że pozostanie w pamięci nie na jeden rok, lecz będzie wspominany co rok. Jeszcze raz wielkie brawa dla organizatorów.

Możliwość komentowania jest wyłączona.